Blog Archives

Placuszki lizać!

Masz, babo, placek! Tymi słowami można zachęcić ukochaną do skosztowania placuszkowego specjału na bazie kabaczka. Można, lecz nie jest to wskazane. Komunikacja męsko-damska wymaga bowiem szczególnego taktu i wysokiej kultury osobistej. By strona damska zrekompensowała nam kulturę osobistą w należyty sposób – czy to obietnicą buzi, czy to poprzez załatanie skarpetek – kulinarną zachętę należy sformułować z większą galanterią. Dlatego toporny zwrot „masz, babo, placek!” zastępujemy szarmanckim „masz, babo, placuszek!”. Jeśli nasza czułość nie spotka się z eksplozją uczuć, należy rozważyć przewartościowania w związku.

Ale studzimy już ten erotyczny zapał, bo aż zaczęła się topić izolacja na kablu od Wi-Fi, i ciśniemy wprost do sedna, czyli spraw oralnych w sensie jedzenia. Jedzenie jakie jest, każdy widzi, ale nie każdy jest taki cwany, żeby z obrazka wytrybić, jak to się robi. Podpowiadamy: robi się to jako żywo na patelni, a także – niestety – na oleju. Niestety, ponieważ smażenie na oleju zwiększa ryzyko pójścia do lekarza po receptę. Why is that? Albowiem. Oleje roślinne zawierają wiele wielonienasyconych kwasów tłuszczowych (najwielęcej zawielają ich oleje: słonecznikowy i kukurydziany). Teże kwasy łatwo ulegają utlenieniu – szczególnie podczas intensywnego smażenia. (więcej…)

Truskawkowe koko spoko

Za oknem piętnastostopniowe upały. Z nieba leją się promienie słoneczne stylizowane na deszcz. Atmosferę dodatkowo podgrzewają piłkarskie emocje i emisja ciepła związana z pocieraniem korkami o murawę. Na ten nieznośny skwar może być tylko jeden sposób: truskawkowe koko spoko!

Zanim jednak przejdziemy do meritum, musimy naświetlić ważki problem natury filozoficznej. Do redakcji właśnie napłynął przełomowy dowód na to, że wszystko to matriks, piraci z Karaibów cztery i kiełbasa wyborcza. Że niby o co chodzi? Otóż wyszła na jaw rzecz niesłychana: truskawki nie są tym, czym się wydają. Mówiąc mniej uczenie: truskawki to nie truskawki. Przyznajemy, siekło nas to po głowie, ścięło nam białko w mózgu oraz – co gorsza – w bicach, ale szybko doszliśmy do siebie. Prawda o świecie okazała się bowiem przesympatyczna: truskawki to poziomki! Też fajnie, co nie? (więcej…)

Sezon na szprota

Tym razem prezentujemy potrawę sezonową. Jak łatwo spostrzec za oknem, po raz któryś z rzędu nastała nam wiosna, czyli sezon miłości. I na tę niespodziewaną okoliczność sugerujemy adekwatne menu: ryby, syr i cebula.

By wykonać wiosenną kompozycję cebulinową, potrzebujemy następującego towaru: cebula, szproty wędzone, twaróg, sezam, czarnuszka, oliwa z oliwek oraz wszystko inne, czego dusza zapragnie. Towar jest dostępny u autoryzowanych dilerów i w 90 procentach legalny. Brakujące 10 procent kryje się w ostatniej z wymenionych pozycji. Stanowi ona wyraz głębokiej wiary redakcji w przyrodzone prawo każdego człowieka do wolnego wyboru i kulinarnej kreatywności. Jednocześnie redakcja informuje, że próba zbratania szprotów i syra z marshmallowami może skutkować powiększeniem dziury ozonowej wskutek gwałtownego wyrzutu metanu do atmosfery. O szczegóły techniczne radzimy nie dopytywać. (więcej…)