Blog Archives

Rokieta z serem feta

To nie ruska kola. To nie kola z rumem. To nie rumiana Ola ani prezydent Olo z małżonką Jolą. To ona – jedyna, niekwestionowana i mogłaby być tańsza. Tak się mianowicie składa, że chodzi o rukolę. Co to takiego? Szyk i elegancja. Spokój i powaga. Roślina kapustowata. Nie znosi krzykliwości, taniego dowcipu, spodni z obniżonym krokiem i sprzedawców kebabu, którzy ręce myli dwa dni temu. Redaktor z Wikipedii nazwał ją rokiettą siewną, bo myśli, że jest filozof, ale panuje preferencja, żeby mówić po prostu rokieta lub, bardziej czule, rukola. My będziemy mówić, jak nam się podoba, ale tak, żeby szło zajarzyć.

Ale wcześniej konfesjonał. Tytuł to ordynarne kłamstwo. Rokieta – owszem, ser – owszem, feta – nie owszem. Po prostu rokieta z serem feta się rymuje i lepiej bźwięczy, co stwarza szansę na zainkasowanie +2 klika na Durszlaku. Wiadomo, z bźwięczeniem jak z mryganiem – jak bźwięczy albo mryga, to publika cieszy i napływa. Klasyczny pies Pawłowa. +2 klikeny w trudnych czasach to wartość nie do pogardzenia. A jak wpadną +3 albo – o matulu! – +4, to nic tylko cytruska odkorkować i melanż do białego rana. (więcej…)

Brokułowy koksu

„Taaakie duże mam muskuły, bo zasuwam wciąż brokuły” – zdradził w jednym z wywiadów Hardkorowy Koksu. I od tego czasu odnotował dwukrotny przyrost masy. Nie dziwimy się ani nyny. Bowiem masa człowieka w 65 procentach składa się z masy wody, a woda w 90 procentach składa się z brokułów albo brokuły z wody, albo woda z wody a brokuły z bro i kuły – w każdym razie przyszło lato i klata musi być.

Jak tego dokonać? Najprościej wdać się w tego z rodziców, który ma tak zwane warunki. Lepiej, żeby był to tata. Jeśli rodzice należą do intelektualistów, nieprzestając ich szanować, dziękujemy im grzecznie za polecane lektury i przechodzimy do czynności poważnych, czyli podnoszenia ciężkich przedmiotów pod różnymi kątami nachylenia. Ale rozpiętki zeszytami to tylko połowa drogi na Olimp. Drugie pół odkrył przed nami znowuż Hardkorowy Koksu, zdradzając w jednym z wywiadów: „Trzeba stwierdzić bez wątpienia – nie ma klaty bez jedzenia”. A klata rośnie najprężniej bynajmniej nie na stejkach, jak głosi lobby zawałowców, ale właśnie na brokułach. Zatem od dziś rezygnujemy z prenumeraty „Men’s Health”-a oraz trollowania na SFD.pl i czytamy tylko „Dietę na kryzys”. Tylko tu dowiemy się bowiem, jak wykonać brokuła z kurczakiem orydżinal stajli i przybrać na masie 30 kilo żywej wody. (więcej…)