Blog Archives

Tak, tak, tak – to Pan Szpinak

No i masz ci, panie dziejku, los. A mówiąc mniej tajemniczo: jesień przyszła. Przyszła jesień, z sieni coś zawiewa, jakieś kałuże się porobiły, hajs się nie zgadza i w ogóle dyskomfort. Jedno się nie zmieniło: jeść coś trzeba. I to jest akurat spoko. Tyle że hajs się nie zgadza, więc pichcimy raczej tanio – czy to z Monią, czy to z Anią. Ale no stress – nie trzeba dużo ziła, żeby było nastrojowo. Po lekcje romantyzmu odsyłamy jednak do fachowców i bez zbędnego kwękolenia przystępujemy do szatodelamezą, bo roboczogodziny lecą.

Kto nam dziś zatańczy na ruszcie? Dwaj zawodnicy wagi ciężkiej: Tony Mahoney i Izydor Pomidor. Pod tym drugim pseudonimem kryje się nasz stary druh Pan Pomidor, który ponoć faktycznie ma na imię Izydor, dlatego woli lansować się jako Pan. Natomiast Tony Mahoney to w istocie Pan Szpinak, który nie udziela wyjaśnień – i to tyle w tej materii. Jeśli natomiast ktoś liczy na ostre łubudubu, kopa z pikolaka i klaksona w nos, to niech zaglądnie do baru „Szeherezada” w każdą sobotę po 22. Tutaj łubudubu nie będzie. Będzie harmonia. Obaj zawodnicy są nastawieni pokojowo i bezkolizyjnie współpracują z innymi przedstawicielami spożywki. Na przykład jakimi? Na przykład tym razem nie będzie to rumsztyk zapiekany w sosie musztardowym ani suflet malinowy na migdałowym spodzie, ale len. I ser. Len i ser to będzie. (więcej…)