Blog Archives

Zupa z dyńki

Proszę Państwa – uspokajam! Nie chodzi o Zupę z Prokocimia, który windykuje należności dla Jude Gangu za pomocą dyńki. Ten Zupa siedzi za dziesionę na Kotlecie z Bieżanowa. Nasza zupa to je polivka. A dyńka do takie warzywo.

Dyńka to takie warzywo, które odchodzi do lamusa. Nie dlatego, że je démodé, tylko dlatego, że jest styczeń. A dyńki w styczniu nie rosną. Ot, prawo natury. Cwaniaków, którzy ustalili, że w Australii jest właśnie lato, a w Afryce całoroczny okres wegetacyjny, odwiedzi Zupa (nie polivka) – możecie mu się pozwierzać. Ale to potem, bo teraz Zupa garuje, czyli robi to, co my, tylko w innym sensie. Wracając do garów: dyńka jest w pytę, bo jest okrągła, a w dodatku duża. A jak coś jest okrągłe, a w dodatku duże, to o jejuniu! Wiadomo: chce się skakać, tańczyć i co najmniej obserwować. Ot, prawo natury. (więcej…)