Blog Archives

Kura z Soczi

Jeśli sądzicie, że importujemy kury z Soczi, to odpowiedź może być tylko jedna. Jaka? Fiku miku. Na marginesie wyjaśniamy, że kury importujemy z gabloty w mięsnym. Nie w sensie, że do mięsnego wjeżdża żuk ze szwankiem dla futryny, a personel wydaje kury z paki. Bardziej w sensie – o, prozo! – gabloty typu lada o właściwościach chłodzących.

Miło się gaworzyło, ale wciąż nic nie wiemy. No bo – raz – skąd kura za ladą? I dwa – skąd kura z Soczi? Co do raz, to kura za ladą może być, owszem, z Soczi. W tym sensie, że ona najpierw była tam, następnie przybyła tu, natomiast personel mięsny ją zwyczajnie łup! – prawdopodobnie nieodwracalnie. Resztę spowijają arkana sztuki przetwórstwa mięsnego. Co do dwa, to sprawa jest złożona, a wyjaśnienia mogą być, jak już stwierdzono, dwa.
Wyjaśnienie 1) Kura z Soczi to kura-szpion, która działa tu podstępem.
Wyjaśnienie 2) Kura to kura, a Soczi to nie Soczi.
Jasne? (więcej…)

Dyńka reloaded

Dokąd uderzamy, gdy potrzebujemy dyni? Do Gdyni. Sory za strasburgera, ale w Mali wojna, w Kambodży nyndza, a w Polsce bryndza, więc uznałem, że przyda się promyczek radości na wstępie. Tyle anegdot – szybkie oklaski i atakujemy temat. Bo trzeba coś zakąsić, zanim przyjdą i zabiorą.

Co będziemy jeść? Różnie, jak to w przyrodzie. Jedni falafela, inni kit z okien. My – tradycyjnie: upychamy w brzuszku dynię, nim życie jak sen minie. A życie mija szybko, dlatego spieszmy się upychać dynie, bo inaczej wszystko w kit. (więcej…)