Blog Archives

Pasta lentile

Gdy ci smutno, gdy ci źle, soczewicą napchaj się – napisał onegdaj Tacyt, tylko że po łacinie. Wiadomo, z rańca człowiek zawsze jest podminowany. Rozbiłby szybę, odpiłował balkon, spalił radiowóz. Również Tacyt palił radiowozy jak szlugi, ale czytał też filozofów i znał recepturę na eliksir szczęścia. Patent jest prosty: tu łączymy, tam mieszamy – tak, że mamy porcję szamy. To najszybszy przepis na zestaw eklerków, ale jak ktoś jest mańkut, to mu wyjdzie miska soczewicy. I też dobrze.

Dzisiaj bez prokrastynacji. Montujemy szybki przepis śniadaniowy. Będziemy potrzebować dwie patelnie, pięć pokrywek, trzech garów, tłuczek, blender, ugniataczkę, garnitur widelców i kilo cukru. Gotowe? No to jeszcze drożdże i będzie zacier. (więcej…)

Owsianka 2.0

O, młodości szalona! Dokąd tak gnasz romantycznie niczym rozjuszony rumak? Aa, do roboty. No to narazka. Myśmy dopiero rozkleili oko, ale później też coś porobimy. Tymczasem coś nam z rańca al dente allegro w kiszkach przygrywa, także zaraz chyba owies na stół wjedzie.

Jako się rzekło, tako się rzekło – idzie przeprosić, jeśli się bekło. Jednak u nas kultura, jak zawsze, dworska. Wszyscy perorują z zamkniętymi ustyma, kłaniając się w pas i recytując Goethego, gdyż nawet spageti jada się tu bez ciumkania. Tym bardziej nie powinno zatem dziwić, że owies zasuwamy z wczorajszego rondla. (więcej…)