Zupy Archive

Lentilkowa brejka

Jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o rosół z kury. To stara prawda i źródło przyrostu muskulatury. Niestety – w skarbonce bida, stryjek przepił rentę, a pan premier wciąż nie wyjaśnił, jak żyć. Dlatego z głodu szybko łapiemy powietrze i zagryzamy kulkami z chleba. A następnie idziemy na łowy – celem zdobycia surowców na lentilkową brejkę.

Łowy zaczynamy za wersalką. Zawersalka to miejsce sekretne, skrywające wiele słodkich tajemnic oraz stosik zaginionego grosiwa. Stosik sumarycznie wynosi 3,74 zł, czyli w sam raz na rozpałkę. Resztę forsy zdobywamy fortelem. Jak? Prościusieńko – zaklinamy rzeczywistość, uzyskując w ten sposób banknot o ulubionym nominale, następnie wyrażamy radość, oznajmiając: „jak wspaniale!”. I od tych słów przechodzimy do kulinarnego czynu. (więcej…)

Zupa z dyńki

Proszę Państwa – uspokajam! Nie chodzi o Zupę z Prokocimia, który windykuje należności dla Jude Gangu za pomocą dyńki. Ten Zupa siedzi za dziesionę na Kotlecie z Bieżanowa. Nasza zupa to je polivka. A dyńka do takie warzywo.

Dyńka to takie warzywo, które odchodzi do lamusa. Nie dlatego, że je démodé, tylko dlatego, że jest styczeń. A dyńki w styczniu nie rosną. Ot, prawo natury. Cwaniaków, którzy ustalili, że w Australii jest właśnie lato, a w Afryce całoroczny okres wegetacyjny, odwiedzi Zupa (nie polivka) – możecie mu się pozwierzać. Ale to potem, bo teraz Zupa garuje, czyli robi to, co my, tylko w innym sensie. Wracając do garów: dyńka jest w pytę, bo jest okrągła, a w dodatku duża. A jak coś jest okrągłe, a w dodatku duże, to o jejuniu! Wiadomo: chce się skakać, tańczyć i co najmniej obserwować. Ot, prawo natury. (więcej…)