Post about "kurczak"

Tradycyjny podkurek na bazie KURCZAKA

Dziś propozycja na tradycyjny podkurek, czyli leciusieńki posiłek, aplikowany przed snem na zdrowe wizje i miłe fantazje. W myśl tradycyjnych receptur z babci prababci nic nie waży lżej na żołądek niż KURCZAK (czyli kurczak XL) w musztardzie diżą, przywalony kiszoną kapuśtą, cebulą, papryką chili i co tam Bozia jeszcze podrzuciła do lodówki, czyli polany tłustym olejem – takim tłustym, jak to tylko olej bywa.

Podkurek

By udowodnić, że najlepszy podkurek robiony jest z kurek, zwróćmy uwagę na wspólny rdzeń obu pojęć. Zarówno „kur” w „podkurku”, jak i „kur” w „kurczaku”, wywodzi się ze staropolskiego słowa „kur”, oznaczającego kurczaka – albo, wedle zapotrzebowania, krowę, bo na sen dobre i wołowe. Przedrostek „pod” nawiązuje do znanej z lekcji biologii mądrości, że pod kurczakiem tradycyjnie znajdują się jajka – a „ek” to po prostu czknięcie. (więcej…)

Kebab z niecierpkiem

Dzisiaj nie dowcipkujemy, bo sprawa jest poważna. Sekcja naukowa DNK odkryła nowy byt w kosmosie: niecierpek himalajski. Kwestia pierwsza: niecierpka himalajskiego nie należy mylić z tygrysem ałtajskim. Dlaczego? Otóż tygrys ałtajski, bez podania powodu, potrafi odgryźć głowę. W przypadku niecierpka himalajskiego jest to niestety nie do pomyślenia. W zasadzie to może nawet dobrze.

Kwestia druga: w obecnych czasach znalezienie niecierpka to jak trafienie totki w szóstka. Niecierpki odleciały bowiem do ciepłych krajów i wrócą wiosną rajanerem. Skąd więc kebab? Sprzed trzech i pół miesiąca. Hehe, jest riposta, nie? (więcej…)

Kura z Soczi

Jeśli sądzicie, że importujemy kury z Soczi, to odpowiedź może być tylko jedna. Jaka? Fiku miku. Na marginesie wyjaśniamy, że kury importujemy z gabloty w mięsnym. Nie w sensie, że do mięsnego wjeżdża żuk ze szwankiem dla futryny, a personel wydaje kury z paki. Bardziej w sensie – o, prozo! – gabloty typu lada o właściwościach chłodzących.

Miło się gaworzyło, ale wciąż nic nie wiemy. No bo – raz – skąd kura za ladą? I dwa – skąd kura z Soczi? Co do raz, to kura za ladą może być, owszem, z Soczi. W tym sensie, że ona najpierw była tam, następnie przybyła tu, natomiast personel mięsny ją zwyczajnie łup! – prawdopodobnie nieodwracalnie. Resztę spowijają arkana sztuki przetwórstwa mięsnego. Co do dwa, to sprawa jest złożona, a wyjaśnienia mogą być, jak już stwierdzono, dwa.
Wyjaśnienie 1) Kura z Soczi to kura-szpion, która działa tu podstępem.
Wyjaśnienie 2) Kura to kura, a Soczi to nie Soczi.
Jasne? (więcej…)

Brokułowy koksu

„Taaakie duże mam muskuły, bo zasuwam wciąż brokuły” – zdradził w jednym z wywiadów Hardkorowy Koksu. I od tego czasu odnotował dwukrotny przyrost masy. Nie dziwimy się ani nyny. Bowiem masa człowieka w 65 procentach składa się z masy wody, a woda w 90 procentach składa się z brokułów albo brokuły z wody, albo woda z wody a brokuły z bro i kuły – w każdym razie przyszło lato i klata musi być.

Jak tego dokonać? Najprościej wdać się w tego z rodziców, który ma tak zwane warunki. Lepiej, żeby był to tata. Jeśli rodzice należą do intelektualistów, nieprzestając ich szanować, dziękujemy im grzecznie za polecane lektury i przechodzimy do czynności poważnych, czyli podnoszenia ciężkich przedmiotów pod różnymi kątami nachylenia. Ale rozpiętki zeszytami to tylko połowa drogi na Olimp. Drugie pół odkrył przed nami znowuż Hardkorowy Koksu, zdradzając w jednym z wywiadów: „Trzeba stwierdzić bez wątpienia – nie ma klaty bez jedzenia”. A klata rośnie najprężniej bynajmniej nie na stejkach, jak głosi lobby zawałowców, ale właśnie na brokułach. Zatem od dziś rezygnujemy z prenumeraty „Men’s Health”-a oraz trollowania na SFD.pl i czytamy tylko „Dietę na kryzys”. Tylko tu dowiemy się bowiem, jak wykonać brokuła z kurczakiem orydżinal stajli i przybrać na masie 30 kilo żywej wody. (więcej…)