Post about "soczewica"

Pasta lentile

Gdy ci smutno, gdy ci źle, soczewicą napchaj się – napisał onegdaj Tacyt, tylko że po łacinie. Wiadomo, z rańca człowiek zawsze jest podminowany. Rozbiłby szybę, odpiłował balkon, spalił radiowóz. Również Tacyt palił radiowozy jak szlugi, ale czytał też filozofów i znał recepturę na eliksir szczęścia. Patent jest prosty: tu łączymy, tam mieszamy – tak, że mamy porcję szamy. To najszybszy przepis na zestaw eklerków, ale jak ktoś jest mańkut, to mu wyjdzie miska soczewicy. I też dobrze.

Dzisiaj bez prokrastynacji. Montujemy szybki przepis śniadaniowy. Będziemy potrzebować dwie patelnie, pięć pokrywek, trzech garów, tłuczek, blender, ugniataczkę, garnitur widelców i kilo cukru. Gotowe? No to jeszcze drożdże i będzie zacier. (więcej…)

Lentilkowa brejka

Jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o rosół z kury. To stara prawda i źródło przyrostu muskulatury. Niestety – w skarbonce bida, stryjek przepił rentę, a pan premier wciąż nie wyjaśnił, jak żyć. Dlatego z głodu szybko łapiemy powietrze i zagryzamy kulkami z chleba. A następnie idziemy na łowy – celem zdobycia surowców na lentilkową brejkę.

Łowy zaczynamy za wersalką. Zawersalka to miejsce sekretne, skrywające wiele słodkich tajemnic oraz stosik zaginionego grosiwa. Stosik sumarycznie wynosi 3,74 zł, czyli w sam raz na rozpałkę. Resztę forsy zdobywamy fortelem. Jak? Prościusieńko – zaklinamy rzeczywistość, uzyskując w ten sposób banknot o ulubionym nominale, następnie wyrażamy radość, oznajmiając: „jak wspaniale!”. I od tych słów przechodzimy do kulinarnego czynu. (więcej…)

Kura z Soczi

Jeśli sądzicie, że importujemy kury z Soczi, to odpowiedź może być tylko jedna. Jaka? Fiku miku. Na marginesie wyjaśniamy, że kury importujemy z gabloty w mięsnym. Nie w sensie, że do mięsnego wjeżdża żuk ze szwankiem dla futryny, a personel wydaje kury z paki. Bardziej w sensie – o, prozo! – gabloty typu lada o właściwościach chłodzących.

Miło się gaworzyło, ale wciąż nic nie wiemy. No bo – raz – skąd kura za ladą? I dwa – skąd kura z Soczi? Co do raz, to kura za ladą może być, owszem, z Soczi. W tym sensie, że ona najpierw była tam, następnie przybyła tu, natomiast personel mięsny ją zwyczajnie łup! – prawdopodobnie nieodwracalnie. Resztę spowijają arkana sztuki przetwórstwa mięsnego. Co do dwa, to sprawa jest złożona, a wyjaśnienia mogą być, jak już stwierdzono, dwa.
Wyjaśnienie 1) Kura z Soczi to kura-szpion, która działa tu podstępem.
Wyjaśnienie 2) Kura to kura, a Soczi to nie Soczi.
Jasne? (więcej…)