Post about "kakao"

Kasza owocowa w sosie zagadkowym

O, Felicità! Usta same składają się do śpiewu, a rozum do zagadki. O, Feliczita! – znaczy szczęśliwa – ta z was, co odgadnie, o co chodzi, dziatki. Uwaga, przyszła pierwsza odpowiedź – czytamy! „Stul dziób i dawaj przepis/Marcysia”.

Niestety – chodziło o gumiaki, ale warunkowo uznajemy. Tylko bowiem akceptacja może przeprowadzić nasz okręcik przez burzliwe wody życia. Przy czym jak macie pół banana z czterema truskawkami, to akurat jak znalazł pod owocową kaszę. To co, działamy, dziatki? (więcej…)

Cymes daktylowa

W życiu najważniejsze jest ciepło. Jeśli brakuje wam w życiu ciepła, macie w zasadzie dwa wyjścia:
a) gorzała,
b) kasza jaglana cymes daktylowa.
A w razie gdyby jakiś Tauron chciał wam wcisnąć prądu do grzejników, to mówcie, że wszyscy ludzie są braćmi i siostrami, więc jak coś, to za darmo.

No to sprawa jasna i można cisnąć na koncumpcję. Koncumpcja to inaczej konsumpcja, a właściwie konsumpcja inaczej – inaczej, bo przez „c”. Dlaczego tak? Ponieważ wszystkie literki są braćmi i siostrami. Jakieś pytania? Janusz Weiss ma taki program w „Jedynce”, że można dzwonić i zapytać. Także jakby co, to śmiało. (więcej…)

Czoko banana

Co tam, dzici? Sonko świci? No to flachę pod pachę i na plażę. – A co do flachy, wujaszku? – pytacie na wyprzódki. – Pół litra soczku czy pół litra… – Majonezu? – wcina się ciocia Tosia. Oj, urwisy, czyżbyście nie słyszeli o hicie lata 2013, królu nadbałtyckich dyskotek i lubczyku XXI w.? Ha! To nadstawcie uszy:

Mosje, gentlemen, Kinder, Küche and Kirche, „Dieta na kryzys” prezentare: czoko banana! W tutce podana lub in the filiżana. A cóż to takiego? To morska bryza, to poszum fal, to zew, to śpiew, to tango na Monmarcie, polonez na maturze i fokstrot w Kędzierzynie. A tak naprawdę to w czachę nam przygrzało, bo dzisiaj było 37 w cieniu. Wsiedlimy na rower, podryndali nad bajoro, nachytali się sonka, styki nam się w mózgu porozklejali mimo czapki z daszkiem i tiepier robimy dzicz. Ups. Sory, sory. Ale przynajmniej będzie krótko. (więcej…)

Kaszka z jabolem

Sprawa jest prosta: dzisiaj tankujemy jabola. Przyszła wiosna, kanarki ćwirkają, zakłady pracy redukują na zieloną trawkę, słowem – trzeba to uczcić. Pod pojęciem jabola kryje się oczywiście jabolo, czyli – mówiąc po sztubacku – jabłuszko. Tankowanie to inaczej jazda czołgiem, a jak się komuś nie zgadzają znaki przestankowe, to może sobie strzelić lufę pod śledzika. O śledziku będzie w święta, a teraz wracamy do tematu dnia, bo głodno.


Głodno, bo bidno. Ale matka Natura troska się o swoje dzieci i dostarcza im jabłuszek. Jeśli akurat nie jesteście spokrewnieni, wystarczy się dogadać z Naturem, bo on tych jabłuszek bierze od matki na kopy i potem opycha po bazarach za pół ceny. A kto czesze duży pieniądz w renomowanej firmie, może w fachowym sklepie nabyć jabłko holenderskie – duże, zielone i z poliestrów. Słowem: jabcok, co się zowie. (więcej…)