Tuba Szczęścia

Dzisiaj potrawa w ergonomicznym naczyńku zwana Tubą Szczęścia. Formalnie rzecz biorąc, jest to wkład spożywczy serwowany w walcu z otworkiem po jednej i denkiem po drugiej stronie. Zgodnie z zasadami ergonomii denko nie znajduje się u góry, co ułatwia jedzenie.

Desert

W skład Tuby Szczęścia wchodzą same frykasy. Jednym z nich jest śmietana bita blenderem marki Braun. Śmietana jest polska, blender jest niemiecki, nie należy jednak wnosić z tego, że Niemcy biją Polaków. W historii różnie z tym bywało, a dziś skupiamy się na zgodnej konsumpcji. Read More

Tradycyjny podkurek na bazie KURCZAKA

Dziś propozycja na tradycyjny podkurek, czyli leciusieńki posiłek, aplikowany przed snem na zdrowe wizje i miłe fantazje. W myśl tradycyjnych receptur z babci prababci nic nie waży lżej na żołądek niż KURCZAK (czyli kurczak XL) w musztardzie diżą, przywalony kiszoną kapuśtą, cebulą, papryką chili i co tam Bozia jeszcze podrzuciła do lodówki, czyli polany tłustym olejem – takim tłustym, jak to tylko olej bywa.

Podkurek

By udowodnić, że najlepszy podkurek robiony jest z kurek, zwróćmy uwagę na wspólny rdzeń obu pojęć. Zarówno „kur” w „podkurku”, jak i „kur” w „kurczaku”, wywodzi się ze staropolskiego słowa „kur”, oznaczającego kurczaka – albo, wedle zapotrzebowania, krowę, bo na sen dobre i wołowe. Przedrostek „pod” nawiązuje do znanej z lekcji biologii mądrości, że pod kurczakiem tradycyjnie znajdują się jajka – a „ek” to po prostu czknięcie. Read More

Likier Karkonoski

„Na udręki i na troski tylko Likier Karkonoski. Szabada” – głosi oficjalny slogan reklamowy Likieru Karkonoskiego. To wspaniała mieszanka niepryskanych ziół i nieocenionego etanolu, któremu anonimowi naukowcy przypisują właściwości profilaktyczno-lecznicze w niezbadanym obszarze.

Nalewka ma jeden feler – wraz ze spożyciem ubywa jej w butelce. Sprawa budzi niepokój i już powiadomiliśmy o niej producenta. Czekamy na odzew, a jeśli nie nadejdzie, zgłosimy temat do rzecznika praw obywatelskich. Plamy światła na zdjęciu są wynikiem naturalnego promieniowania likieru. Biblioteczka w tle to rezultat snobizmu.

Flaszka z dżemorem

Ore, ore. Najlepszy sposób na regenerację organizmu po ciężkim wysiłku, jak, przykładowo, klepanie biedy lub rozmowa ze strażą miejską o przechodzeniu na czerwonym, czyli flaszka z dżemorem. Ore, ore. Słodka jak pochlebstwo, aseptyczna jak mieszkanie na Ruczaju, wypala Weltschmerz, wspomaga lewitację, buduje muskulaturę, wzbogaca nomenklaturę.

Dżemora – ma się rozumić, domowej roboty – wpierw trzeba zjeść z naleśnikami, skutkiem czego w słoiku zostaje smaczny soczek, z którym nie wiadomo, co zrobić. Ale jakże nie wiadomo, skoro w lodówce rzewnie śpiewa niedopita flaszka z Ukrainy. Ore, ore. Wiecie już, co należy zrobić? Read More

Kuszanie w Kirgistanie, cz. 2

Jest taki kraj, gdzie słońce wschodzi o poranku, a turystów gotuje się w rosole. To Papua-Nowa Gwinea. Jeśli macie melodię, możecie skoczyć tam na wczasy, my zasię odwiedziliśmy Kirgistan.


Nie chcemy was wnerwiać, że się wozimy po stepach, co akurat nie wymaga góry hajsu, ale jak ktoś uprawia pocztówkowe wakacje na Dominikanie, to może mieć gula na punkcie stylówy. Dlatego pomówmy dzisiaj strikte o kuszaniu. Read More

Kuszanie w Kirgistanie, cz. 1

Sprawa niezwykła. Wygrzewaliśmy się na trawce, przegryzając chrząszcze, aż tu nagle sytuacja odwróciła się o 450 stopni i znaleźliśmy się w Kirgistanie. Cóż to była za niespodzianka! Tak nagle i znienacka zmaterializować się w morzu kumysu i lesie baraniny.


Hej, przygodo! – orzekli zgodnie kucharczykowie DNK i podążyli za przewodnictwem swojego nosa. Dokąd podążyli i szczo tam diełali? Na te pytania odpowie niniejsza rozprawka w trzech częściach, ilustrowana onirycznym materiałem zdjęciowym. Read More

Najlepsza szama w mieście

W tym przypadku polemika nie wchodzi w grę. Jeśli ktoś ma jakiś afront pod adresem pięciojajecznej jajecznicy na świńskim podgardlu i wieprzowym zapleczu, to sugerujemy opuścić lokal. W razie czego można wziąć ze sobą kompa, bo trzeba nam przybić laja na fejsiku.

Pięciojajeczna jajecznica w sutej omaście z wieprzowego tłuszczu to fundament postępu. Petronas Towers, Pałac Kultury, Eiffel Tower – dzwonią wam te nazwy? Gdyby nie jajecznica na wiadrze smalcu, każdy taki tower gibnąłby się od halnego i rozpełzł po wietrze niby wiórki kokosowe. Stonehenge, piramidy, Owidiusz, Pomnik Czynu Rewolucyjnego w Rzeszowie – cały wielowiekowy dorobek kulturowy ocieka jajami, boczkiem i słoniną. Tylko dlaczego milczą na ten temat media? Read More

Czystek (cistus incanus) na bakcyla

Wichry niespokojne dmieły dziś na mieście, a sztab DNK lekkomyślnie paradował z otwartą głową, skutkiem czego przyszło łamanie w kościach. Wszystko oko, tylko jutro z rana trzeba drałować do fabryki zarabiać na chleb i prąd. Sztab DNK wybrał więc numer do lekarza rodzinnego z pytaniem: szczo robić, Herr Doktor?!

Herr Doktor niezawodnie polecił cudotwórcze zioło o nazwie czystek (cistus incanus). Derekcja DNK pobiegła więc do apteki i zrobiła optymalne zakupy, by wysterylizować łamanie i odzyskać zdrowie. Zdjęcie czystka publikujemy na zdjęciu, by nikt nie pomylił cudotwórnego zioła ze znanym środkiem narkotycznym o wpadającej w ucho nazwie. Read More

Cieciówka w sosie tahiti

Cześć, cieciaki! Apetycik dopisuje? No to klawo. Połączmy się zatem z kosmosem celem iluminacji w zakresie degustacji. Z naszego riserczu wynika, że na Wenus żują pył, na Marsie żreją ił, a w kantorku DNK dymi parująca cieciówka w sosie tahiti.

Nie jest to jednak – zważcie – żona ciecia, ni córka, ni kochanka, lecz czarodziejka z zupełnie innej baśni. Jest to mianowicie rondel typu Eintopf, który rozgrzeje cię do żywego i odpali opcję turbo w twojej życiowej postawie. Dzięki cieciówce ogarniesz każdy kryzys na turbolajcie jak rodzina z filmów o paście do zębów. Czy już chcesz zażyć dymiącej cieciówki w sosie tahiti? Read More

Kebab z niecierpkiem

Dzisiaj nie dowcipkujemy, bo sprawa jest poważna. Sekcja naukowa DNK odkryła nowy byt w kosmosie: niecierpek himalajski. Kwestia pierwsza: niecierpka himalajskiego nie należy mylić z tygrysem ałtajskim. Dlaczego? Otóż tygrys ałtajski, bez podania powodu, potrafi odgryźć głowę. W przypadku niecierpka himalajskiego jest to niestety nie do pomyślenia. W zasadzie to może nawet dobrze.

Kwestia druga: w obecnych czasach znalezienie niecierpka to jak trafienie totki w szóstka. Niecierpki odleciały bowiem do ciepłych krajów i wrócą wiosną rajanerem. Skąd więc kebab? Sprzed trzech i pół miesiąca. Hehe, jest riposta, nie? Read More