Post about "szynka"

Leczo a la bigos

Krótka piłka: zakupiłem szynkę. Łohohoho! Szynkę? Tak, kurde melon – szynkę, nie walonki ani karnet na jogę. A czemu tak? Bo życie jest krótkie i to jest prawda, że trzeba dokonywać aktów poświęcenia, a nawet zaliczyć okazjonalny flirt z heroizmem (ugotować dla sześciorga, wydobyć żula z zaspy śnieżnej itp.). Jednak współczynnik ofiarności siada na głodzie, a pietruszką nawet Mahatma Gandhi nie poje. Dlatego zakupiłem szynkę.

No więc nie ukrywam, że zakupiłem szynkę. Bez planów, nie z karteczki, impromptu, tąptidąptu. Doprowadził do tego nieoczekiwany splot wydarzeń. Co się podziało? Wybuchło działo. To był suchar, teraz będą fakty. Europa Środkowo-Wschodnia, targowisko, dzień. Idę, patrzę: babulinka. „Patrz, paniczu, jaka szynka!” – woła do mnie zachwycona. „Szynka jak szynka” – odparowuję naukowo. „Nie, paniczu! To jest szynka jak się patrzy” – naciska babulinka. „Niezwykłe. Biorę” – przejrzałem na oczy. (więcej…)